Westmeni.pl




 
    itajcie i Ci, którzy jestescie z nas i Ci którzy jestescie... przeciw nam :) Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba...

Patrzac wstecz na wspaniale lata w których mialem niewatpliwe szczescie uczestniczyc, widze wyraznie gdzie nastapil poczatek tej historii. Gdzie jest to zródlo, które do dzis w nas bije i z którego do dzis czerpiemy. Nazwe to umownie:

WOLNA REPUBLIKA WETLINA.

Granice tej republiki nigdy nie zostaly fizycznie okreslone, nigdy bowiem nie pokrywala sie z granicami rzeczywistej Wetliny, to ludzie tworzyli ja swoimi charakterami. W czasie, gdy rzeczywistosc naszych domów daleka byla od normalnosci , gdy rzeczywistosc ulicy ociekala sie od paranoi, wrogosci i absurdów, a granice byly zamkniete, wyjazd w góry, w Bieszczady , do Beskidu Niskiego, byl odczuwany jak powiew wolnosci. Bo to wolnosc tam, w górach, byla. Wolnosc, tolerancja, niezaleznosc, prawda. To wielkie slowa powiecie, ale jak inaczej mam to nazwac? Toz to po prostu tak bylo :) A w czasach, kiedy rozpoczynalismy nasza górska przygode, góry kipialy od osobowosci, od niezaleznej rzeczywistosci, od wyzwań które rzucalo sie swiatu .... Piosenka, przyjaznia, trudem który wkladalo sie we wlasny rozwój... A my weszlismy w te góry i zostalismy... I nie bedzie inaczej... Wciaz trwa swiat wspanialej przyrody, pulsuje w skroniach chec przygody nieodgadnionej...

Wolnej Republiki Wetliny juz nie ma. Byl to jakby odprysk tej wolnosci, która przepieknym czystym plomieniem pierwszej Solidarnosci wypalila zlo. Cel jednak zostal osiagniety i gdy ze sceny zeszla ukochana Pani , za nia podazyli jej kochankowie...

Jest tak jednak, ze Wolna Republika Wetlina w nas nie wygasla. Dzieki niej wciaz sie spotykamy, wciaz przyjaznie zawarte tam, trwaja. I oby.